Brzdąc (1921) – tekst prelekcji z 16 grudnia 2018

mężczyzna z dzieckiem siedzą na schodachPoniższy tekst jest tym, który wygłosiłem w trakcie prelekcji 16 grudnia w ramach Klub Filmowy Ambasada w katowickim Kinie Kosmos. Uzupełniłem go o kilka informacji, na które zabrakło czasu lub wypadły mi z głowy w trakcie.

Przede wszystkim bardzo mnie ucieszył widok tylu widzów. Podoba mi się, że wielu ludzi nieme kino burleski wciąż intryguje i daje nadzieje, na przyjemnie spędzony czas w trakcie seansu. Tym bardziej, iż doszły mnie słuchy, że dla kilku osób był to pierwszy kontakt nie tylko z filmem Chaplina, ale kinem niemym w ogóle.

  • Spotkaliśmy się tutaj prawie rok po seansie „Generała” w reżyserii innego króla komedii slapstickowej – Bustera Keatona. Natalia Gruenpeter mówiła wtedy podczas prelekcji, że Keaton był tą osobą, która na świat reagowała dostosowaniem się do niego. Jak powiedział badacz kina Mathieu Bouvier „był ciałem rzuconym w świat i przerzucanym z kąta w kąt”. Chaplin byłby tym, który by go tam raz za razem wrzucał. Doskonale to widać w słynnej scenie wspólnego wykonania utworu w „Światłach rampy”. Calvero, grany przez Chaplina zaczyna nagle przyspieszać grę na skrzypcach. Postać Keatona, która gra z kolei na pianinie, próbuje się dostosować, co skutkuje rozsypaniem nut i „małą katastrofą”.
  •  Okoliczności powstania „Brzdąca”
    „Brzdąc” był jednym z ostatnich filmów wyreżyserowanych dla wytwórni First National (łącznie zrobił dziewięć filmów, po „Brzdącu” były jeszcze „Nieroby”, „Pielgrzym”, „Dzień wypłaty”). Tworzony był pod ogromną presją czasu (co wywołało chwilowy kryzys twórczy u reżysera), ze względu na to że w międzyczasie wespół z Mary Pickford, Douglasem Fairbanksem, Davidem Griffithem w styczniu 1919 roku założyli wytwórnię filmową United Artists, przewidując, że wielkie molochy będą forsować niekorzystne dla twórców warunki.
    – był to pierwszy pełnometrażowy film w reżyserii Chaplina a zarazem jeden z pierwszych pełnometrażowych filmów burleskowych w kina w ogóle. Komedie pełnometrażowe były już kręcone wcześniej, jak chociażby „Erotikon” Mauritza Stillera z 1920 roku. Natomiast twórcy komedii slapstickowych mieli problem, by taką poetykę „rozciągnąć” do długiego metrażu. Konieczność umotywowania kolejnych gagów wymuszała obudowanie ich fabułą, co dotychczas nie zawsze w burleskach było konieczne. Pełny metraż, który w innych gatunkach, był już od dawna standardem, dla twórców komedii slapstickowych wciąż był problematyczny. W przypadku „Brzdąca”, coś co początkowo miało być krótkim metrażem, zaczęło się rozrastać do pełnego, czego Chaplin nie przewidział. Budżet filmu wyniósł 0,5 mln $. Zażądał od First National 1,5 mln $ za odsprzedanie praw. Przedstawiciele wytwórni zgodzili się dopiero po postawieniu ultimatum – „albo dajecie 1,5mln zielonych, albo nie dostaniecie filmu w ogóle”.
    – w obliczu pogarszającego się stanu zdrowia psychicznego matki Chaplina, jego przybrany brat Sydney, podjął próbę sprowadzenia jej do Stanów. Chaplin się nie zgodził, bo wiedział, że będzie to zbyt traumatyczne dla niego spotkanie. Do czasu ukończenia „Brzdąca” mieszkała w nadmorskim kurorcie w Anglii.
    – 10 lipca 1919 – umiera Norman Spencer, syn Chaplina, urodzony jako kaleka 7 lipca. Bardzo to załamało reżysera, ale już miesiąc później rozpoczął przesłuchania do tytułowej roli.
    – Chaplin rozwodził się z Mildred Harris, której długi język wykorzystywała prasa w celu zdobycia „sensacyjnych” materiałów do artykułów, które później wykorzystywali prawnicy Harris przy kolejnych próbach wyciągnięcia z Chaplina jak największej ilości pieniędzy na ugodę,
  • O filmie „Brzdąc”
    – Marcel Martin w swojej monografii o Chaplinie napisał, że około 1930 roku aktor miał powiedzieć do Eisensteina, że gardzi dziećmi. Natomiast David Robinson w najlepszej biografii mistrza burleski (wydanej również w naszym kraju pod tytułem „Chaplin. Jego życie i sztuka” (wyd. PIW Wa-wa 1995) napisał, że według słów matki Jackiego Coogana, (tytułowy Brzdąc) Chaplin urywał się z planu razem z jej synem na całe godziny, żeby się z nim bawić. „Ludziom w wytwórni trudno było oprzeć się wrażeniu, że Jackie zastąpił mu zmarłego synka” – dodaje Robinson. Dlaczego o tym mówię? Biografia Chaplina, szczególnie mając dzisiejszą wiedzę o nim, obfituje w masę sprzeczności. Na przykład Robinson w swojej książce umieścił bardzo rozbudowane drzewo genealogiczne rodu Chaplinów. Tymczasem jak się okazało dwanaście lat temu, Chaplin mógł celowo ukryć fakt, że urodził się w obozie cygańskim. Jeżeli okazałoby się to prawdą, spora część tego rodowodu może być nieprawdziwa. Chaplin aniołem w życiu prywatnym nie był na pewno, ale kiedy czytam w kolejnym artykule znaną plotkę (powieloną całkiem na poważnie), że aktor miał rzekomo ponad dwa tysiące kochanek, to wzbiera się we mnie pusty śmiech.
    – jak prawie każdy film Chaplina zawiera w sobie wątki autobiograficzne, lub nawiązania do osobistych przeżyć – poddasze (tzw. mansarda) zostało w filmie bardzo dokładnie odtworzone na wzór tej, w której Chaplin żył w dzieciństwie. Również słynna już scena rozstania faktycznie miała miejsce w życiu reżysera, ale wtedy Brzdącem był ośmioletni Chaplin, którego wyrwano z rąk jego matki, by następnie trafić do przytułku.
Na archive.org „Brzdąc” dostępny jest z polskimi napisami! <3

– znany francuski badacz kina, Jean-Pierre Coursodon powiedział, że gdyby usunąć z burleski gagi, zostanie czysty dramat. Doskonale oddaje to filmowy charakter „Brzdąca”. Dr hab. Iwona Sowińska w „Historii kina niemego”, wydawnictwa Universitasu, pisze o „Brzdącu” jako “burleskodramacie”, ja z kolei traktuję go jako “dramatokomedię”. Jakkolwiek byśmy ten film nie określili, nie sposób zaprzeczyć, że nie jest to typowy film w dorobku Chaplina. Natomiast jak się później okazało wymieszanie dwóch poetyk: melodramatu i slapsticku było receptą na pierwszy ogromny sukces kasowy mistrza slapsticku.
– znajduje się w filmie sekwencja snu, która intryguje badaczy kina od dawna. Zarzucano jej oderwanie stylistyczne od reszty filmu i nadmierny patos. Tymczasem jest to Kraina Snów widziana oczami człowieka urodzonego w biedzie i z elementów świata biedoty ta kraina jest ukształtowana. Moim zdaniem zdaniem jest to jedna z najbardziej uroczych wizji raju jakie widziałem w kinie. Jednocześnie ta sekwencja jest interesująca pod kątem tego jakie miała przełożenie na życie reżysera „Brzdąca”. Otóż Lilita Murray (później Lita Murray, będąca prawdopodobną inspiracją dla Nabokova dla stworzenia Lolity), która w filmie gra wodzącą na pokuszenie anielicę, 4 lata później w wieku 16 lat została żoną Chaplina. Wystąpiła z nim jeszcze w „Gorączce złota”.

  • „Brzdąc” a wizerunek dzieci w kinie niemym
    – nie jest niczym niezwykłym, że dziecko pojawiło się na ekranie w tamtym czasie. Już francuska wytwórnia Gaumont wydała serię około kilkudziesięciu filmów z chłopcem o imieniu Bout de Zan, postać granym przez René Poyen’a odkąd miał 4 lata.
    – po premierze „Brzdąca” Jackie Coogan został wielką dziecięcą gwiazdą kina. Co również nie było pierwszym takim przypadkiem w historii kina (chociaż zostawały nimi głównie dziewczynki). Dla przykładu inne dziecięce gwiazdy: Gladys Houlette, Helen Badgley, oraz jedna z największych gwiazd kina niemego, debiutująca na ekranie w wieku 3 lat, kończąca w tym roku 100 lat – Baby Peggy.
    To co wyróżnia „Brzdąca” na tle innych filmów z dziecięcymi aktorami w rolach głównych, to fakt, że ramię w ramię Jackie Coogan gra tutaj u boku dorosłego aktora, co nie jest częste w kinie.
  • Chaplin a kwestia japońska – co zaskakujące chaplinowska estetyka doskonale przyjęła się w Kraju Kwitnącej Wiśni.
    – wzajemne przenikanie się cierpienia i szczęścia, smutku i radości doskonale trafiło w serca Japończyków. Innym powodem było inspirowanie się przez Chaplina teatrem kabuki, co bardzo imponowało Japończykom. Jego filmy były adaptowane w formie teatru kabuki.
    – Sadao Yamanaka otwarcie czerpał z dorobku Chaplina. Jego film „The milion ryo pot”.
  • Podsumowanie – „Brzdąc” pozostaje jednym z niewielu przykładów filmu, w którym dziecko partnerując dorosłemu w grze aktorskiej nie tylko dotrzymuje mu kroku, ale w niektórych momentach kradnie całą uwagę. Jednocześnie jest najbardziej wzruszającym filmem slapstickowym w historii, którego koncept wykorzystał w „Niesfornej Zuzi” John Hughes jeden z ulubionych reżyserów naszej byłej koordynatorki Patrycja Mucha , która zaangażowała mnie do Ambasady i przez ostatnie dwa lata miałem przyjemność dyskutować z Klubowiczami w charakterze członka ekipy Ambasady. Tymczasem w drugą rocznicę mojego dołączenia do tego klubu odchodzę a wszystkie wspólne chwile (w tym żenujące kartki z kalendarza i reakcje widzów) zachowam głęboko w sercu i będę wspominał jako jedne z najprzyjemniejszych w moim życiu kinomana. Do zobaczenia w Kosmosie na kolejnych seansach!

Privacy Preference Center